Posty

9. Wyspa

Tłok jakiś w tej galerii. Aby przedostać się z wejścia głównego (nie dobić najpierw twarzą w szklane drzwi obrotowe, trudne) do ekskluzywnego supermarketu o nazwie kwiatu tak szlachetnego, niczym Orchidea Złoto Kinabalu – człowiek, chcąc nie chcąc, jest zmuszony przetrwać pewne sytuacje. Jakość oraz intensywność wrażeń z iście magicznego miejsca, jakim jest Galeria Katowicka, mocno zależne są od godziny odwiedzin. Umyślnie nie biorę pod lupę weekendów, trudno byłoby mi opanować ekstazę towarzyszącą barwnym wspomnieniom, wyrwanym wprost z dzikiej (ale jakże podniecającej!) walki o 0,5 metra kwadratowego na wspólnej nawierzchni. Chyba że... może oni sobie je rezerwują? Jeśli okaże się, że z kilkutygodniowym wyprzedzeniem te unikatowe, niepowtarzalne istoty dzwonią pod odpowiedni numer w celu zaklepania sobie swojego miejsca parkingowego i miejsca do zapierdalania po galerii, uznam siebie za bardzo polską – konkretnie zacofaną, niemodną, jak nasza właśnie kochana Polska, w konkursie życia…

8. Na niby

W morzu wszystkich próśb, które mam do Ciebie, na powierzchnię wypływa jedna - szczególnie uparta i wymagająca atencji.

Zostań na dłużej.

Pobądź bardziej, trochę inaczej. Pomiędzy wierszami, strzepnijmy kurz podejrzliwości i wstydu. Gdy już będziesz, nie odwracaj wzroku, zanim wyjdę. Zróbmy wspólny prezent i tkwijmy naprawdę, wiedząc o tym tylko na niby.

Dostać od Ciebie samą prawdę, miałabym takie życzenie.

7. Szybkie rozterki

Wraz z rozpoczęciem wiosny odkryłam coś szokującego.
Odnoszę wrażenie, że poprawa pogody negatywnie wpływa na nastroje innych. No, wiecie - w zimę wszyscy narzekali na mróz, temperaturę niższą niż w kupionym frappe w słoneczny dzień. Drapali rano szyby samochodów, zamiennie mrucząc pod nosem "kurwa mać" i "jestem spóźniony". Spotykali się w ocieplanych kawiarniach, kusząco zapraszających zapachem kawy albo lunchu. Potem sunęli po oblodzonych drogach do domów, wskakiwali w dresy i grube swetry. Wyczekiwali blasku, jasności, słońca - wiedząc, że to, o które im chodzi, zobaczą za parę miesięcy. Finalnie kładli się spać, by za parę godzin rozpocząć wspomniany scenariusz raz jeszcze.

Minęły jednak te miesiące i chyba zapomnieliśmy, dlaczego chcieliśmy szeroko pootwierać okna. Bo zamiast powietrza, wpuszczamy do domów niezadowolenie i brudne nastroje. Wymieniamy się krzywymi spojrzeniami na chodnikach, śpieszymy nie wiadomo dokąd. Mijamy się szybciej niż spotykamy i ciąg…

6. Nie wolno tak patrzeć

Ja nie muszę wiedzieć. Nie muszę znać o czym marzysz. Jesteśmy daleko od siebie, ja tylko to sobie wyobrażam.

Wiesz, tu mogę napisać wszystko, czego nie potrafię powiedzieć Ci wprost. Słucham skocznej muzyki i piję wino, które smakuje tak dobrze, jak dobrze wygląda. Ma piękną barwę, obserwuję jak odbija się od wnętrza kubka, gdy tworzę nim okręgi. Potem zaczynam znowu myśleć o Tobie.

I tak myślę sobie, że rozmawiasz pewnie teraz z ludźmi. Rozpoczyna się weekend, a Ty kochasz ludzi. Jesteś energiczny, jak zwykle. Trochę słuchasz, mniej kiwasz głową. Głośno mówisz, patrzysz tak pięknie, jak umiesz tylko Ty. Ogarnia Cię wrzask dobrej energii, ale zupełnie o tym nie myślisz. Potrafisz płynąć w czasie, płyniesz z prądem i pod prąd.
A ja siedzę w domu i piszę o Tobie. Wszystko najlepsze, co przychodzi mi do głowy. Mając nadzieję, że nigdy tego nie przeczytasz. Przypominam sobie kształt, jaki przyjmujesz, gdy jesteś przede mną.

Ale wiesz co? Ty jedynie spojrzysz czasem przelotnie, a ja umier…

5. Tydzień miłości

Spotkaliśmy siebie.
W dniu, gdy wszyscy stanowiliśmy dla siebie obcych. Rzucaliśmy podejrzliwe spojrzenia, wydychaliśmy małomówne pomruki i szuraliśmy dłońmi po blatach stołów, żeby dać upust. Każdy swojemu.
Nie było duszno, ale powietrze stało się cięższe, gdy zamknąłeś drzwi za sobą. Ciszę rozerwał szelest ubrań, które wtargnęły do pomieszczenia, zmuszone za Tobą nadążyć.
Bardzo chciałam byś nie był prawdą. I oddał z powrotem mój spokój, który dobiegł końca, jeszcze zanim udało mi się go nazwać. Moje oczy zafascynowane Twoją materią. To zostało nazwane.
Pozbawiona możliwości wyboru, czy odejść, czy zostać, nawet nie miałam czasu Cię pokochać. To stało się mimochodem, znowu za szybko.

Więc zaczęliśmy się obserwować.
Ja pierwsza, zdziwiona. Ty po mnie, też z zaskoczeniem. Te zdziwienia zawisły wysoko, ale skryte na tyle, by nie widział ich nikt poza nami. Mieliśmy prywatę, z określonym czasem ważności. Wszystkie metry dzielące nas od siebie były przestrzenią odosobnioną. Dystans, jaki …

4. Zasłony

Zasłony
Nie ma tej ściany między nami w mojej głowie nic już nie powiem zakryłam usta nie moją dłonią głowę mam pustą zajętą nami pomiędzy zasłonami w nie moim pokoju to centrum nastroju usta odkryłeś zaraz zakryłeś twoje na moje nie ma przestrzeni na oddechy kiedy to się zmieni?

3. Starość w mieście

Obraz
Kogo zintensyfikowane, ciągnące się jak smog po niebie, oberwane, jałowe chmury nie pchają w braki motywacyjne, to ja temu gratuluję.
Chcąc zacząć, napisałam 'rok w rok', ale skasowałam, bo stwierdziłam, że mało ciekawie. Sęk w tym, że wspomniane paskudztwo trudno jest odnotować w sposób interesujący.

Kto lubi kolor biały, też gratuluję.

Przejmująca, wnikająca w kości biel, a może bardziej szaruga. Podpisany chłodny pakt, kontrakt na parę miesięcy. Nie da się odwołać, bez sensu kombinować.

Teoretycznie można w przyjemne miejsca się udać, żeby to tak do oczu nie dochodziło, a tym bardziej nie do świadomości. Tyle że za jakiś czas trzeba wrócić, a to generuje aktualizację dawnego problemu.


Można za to cykać takie melancholijne zdjęcia, czekając na linii w próbie dodzwonienia się do swojego wyjałowionego ducha. 

Miną dwa miesiące i będą wychodziły ładniejsze zdjęcia. Pewnie nawet humor nam wszystkim nagle się pojawi. No wiecie, ciepłolubni znowu będą mogli wskoczyć w lżejsze kurtk…