Posty

2. Drżenie

Lubię słuchać smutnych piosenek. Czuję się wtedy, jakby świat grał tylko dla mnie - nuty przeszywają mocniej niż zazwyczaj, a dusza rozumie. Gitara, fortepian... nie ma to dla mnie znaczenia, kiedy utwór potrafi wyrazić coś, co ja zakopałam zbyt głęboko.
Wiecie, to tak jakbyście powiedzieli sobie: "Nie, nie. Ze mną już okej, czuję się dobrze" - tkwili w tym przekonaniu dobry czas, a potem nagle puścili muzykę, jakąkolwiek. I po paru piosenkach wchodzi ten jeden utwór, który nie wprawia was w zadumę. Bo dzieje się coś innego. Macie wrażenie, że drżycie. Nie na zewnątrz, ale w środku. Wyłączacie się, jeśli jesteście wśród znajomych. Zaskoczeni, zostajecie gdzieś w tyle. Przestajecie rozmawiać, bo zaczynacie mówić nutami. Choć nikt nie słyszy, nikt nie widzi, cali w środku drżycie, zapamiętujecie tę chwilę jedynie dla siebie. Jest wyjątkowa, jest tylko wasza. Ukradkiem zapisujecie sobie nazwę utworu w telefonie, gdzieś w notatniku. Próbujecie uspokoić ciało, obiecując mu, że u…

1. Bez planu

Pierwszy post napisałam roku temu, też w grudniu. Wypieprzyłam go i piszę nowy, żeby zacząć coś rzetelnie. Nie ma to związku z postanowieniami noworocznymi. Tak tylko sobie zastrzegam.
Zanim mój komputer zareagował, przestał być obrażonym i "zaskoczył" (co ostatnio słyszę na okrągło w kawiarni, w której pracuję, gdy cokolwiek nie działa ["za chwilę zaskoczy", "trzeba poczekać, to zaskoczy", "no i nie zaskoczyło..."]), miałam parę pomysłów na tego posta. Kiedy zabrałam się do prawdziwego pisania, nie został ani jeden. Zrezygnuję w takim razie z planowania i pójdę na żywioł (tak się chyba ciągle mówi, nie?).

Włączyłam sobie ciekawą piosenkę, choć prawdą jest, że to Spotify wybrał ją dla mnie - wiecie, ta opcja "odkryj" bardzo mnie kusi za każdym razem, gdy znudzi mi się moja tradycyjnie męczona playlista, a i stwierdzę, że znajomi nie słuchają już niczego przyzwoitego. No i zasiadłam. Teraz wygodniej, bo moje cztery litery zadomowiły si…

0.

Chodź, Przyjacielu. Przejdźmy się chwilę. Bo te tygodnie, co tylko wspominam ostatnio. To się za długo już ciągną. I uparcie chcą trwać dalej. Mocno złośliwie, za dużo pozmieniały. W sercu próbuję oswoić gorzki smak cukru - co nie pomaga nawet już kawie...
   ...(martwej teraz z cukrem, czy bez niego).
   Ale wiesz, co? Pojeżdżę se trochę. Po mieście, po miastach wielu. Bo skoro już zabrano mi kawę, to wymyślę sobie nową. Przy innym stole, z innego kubka. Słabszą, czy mocniejszą – w Poznaniu i Krakowie. Przejdę się ulicami, zmoknę deszczem, czasem ze łzami zmieszanym. Pośmieję z ludzi, znów kogoś obrażę. Spojrzę krzywo, a potem się uśmiechnę. Tak minie zima. A potem się skończy.
   I te okna w pociągach, no właśnie! Ludzie pędzący, gubiący prawie oddech. Co można patrzeć na nich przez szyby, bezustannie, a nigdy się nie nudzi. Bo jak ma się znudzić – kalejdoskop obrazów nieobliczalny? Gdzie każde szkiełko może być szczególnym? Wsunę kiedyś jedno pomiędzy wizjer a oko. Najpiękniejs…